fbpx

PIĘKNO LIZBONY

Dlaczego Lizbona?

Są takie miejsca w Lizbonie, na które często patrzymy przez filtr – jak należy. A szkoda! Boimy się, że czegoś nie zaliczymy. Spacer staje się wtedy wyścigiem. Wyścigiem z czym?


Lizbona jest miastem niedbale zadbanym. Miastem, które cierpliwie powtarza i skłania nas do obserwacji. Miastem, które zawsze szczodrze dzieli się swoimi zaułkami. Tylko od nas zależy, czy nie będziemy na nie ślepi.
 
 

Piękno Lizbony nie tkwi w jej perfekcji. Piękno Lizbony nie potrzebuje filtrów. Chaos jest tutaj najwyższą formą porządku. Bezczelna szczerba w bruku, chwast w fasadzie czy kołtun kabli. Taką ją kocham.

Portugalii trzeba próbować. Jak? Po prostu, powoli i od ucha do ucha. Najlepiej z tłumaczką lokalnej rzeczywistości!


Po Lizbonie “na boa”

Nie tylko słynna portugalska saudade, czyli słodko-gorzka tęsknica, która ucięła sobie drzemkę w sercu i nie należy jej budzić jest słowem w pełni nieprzetłumaczalnym na język polski. Równie ciężko jest nam przełożyć zwrot “na boa”. To tak jakby ktoś szeptał nam do ucha – nie cwałuj tak, bo miniesz się z życiem. Na boa, bo tutaj nie trzeba! Wolno Ci powoli! Bo portugalski “boa” to oddech, a nie dusiciel!

 
Spacer ze mną to chodzenie i opowiadanie na miarę. Nieśpiesznie, uważnie i według Twoich pasji i potrzeb.
 

Szukasz przewodnika po Lizbonie?

Daj mi znać!


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne posty